Problem dziwnego informatyka

Otóż na naszej infie obowiązuje podział na grupy. Pierwsza grupa zawiera uczniów od 1 do 15 numeru w dzienniku (czyli moja), a druga od 16 do 34. Moją grupę uczy dość dziwny informatyk - Pan P. (nazwisko pozostawimy w spokoju). Na wstęp kazał nam przepisywać 5 stron regulaminu (cały tydzień mnie łapy bolały). Zajęło to nam prawie 2 lekcje.  Ponadto kazał kupić oddzielnego pendrive'a na infe. Mówił, żeby swoich pendrive'ów nie przynosić, bo będziemy je formatować i ,że jeśli będziemy zapisywać na nim prace, które damy do oceny i będą tam inne pliki, potraktuje to jako błąd. Po pierwszych dwóch lekcjach wywarł na nas niemiłe wrażenie. Zerowe poczucie humoru, surowość oraz "wypowiedzi porywające jak mowa naszego dyrektora na rozpoczęcie roku", jak to powiedział Sobak. Jednak dzisiaj...

P. wyszedł z klasy i już rozmowy. Misiek wstał i popatrzył przez wizjer czy nie wraca i zaczął szaleć . Pan wszedł do klasy, a Łukasz cuduje. Nauczyciel, to zauważył, coś mu powiedział (jedyny nie słyszałem tego :(), cała klasa się śmieje (nawet Pulkowski się śmiać zaczął :O). Od razu nasza opinia o nauczycielu się poprawiła.

Dzisiejsze 2 infy były o sprzęcie, więc mogłem się wykazać. P. mówił dość ciekawie (chyba tylko dla mnie :D), widać, że zna się na tym. Na końcu poruszył temat zapisu danych na dyskach. Powiedział o systemie dwójkowym (to takie 1001010) i spytał jak się nazywa to 1 lub zero. Jak można się było spodziewać, zapadła cisza. Ja po chwili namysłu  odpowiedziałem, że to jest bit (muszę zaszpanować :)). Potem było o bajtach, ASCII, ANSII i tych podobnych rzeczach, których Kowalski nie rozumie. No i wreszcie wytłumaczył nam jak zapisać jakąś liczbę dziesiętną w systemie dwójkowym.

Teraz czas wyciągnąć wnioski końcowe.  Nasz nauczyciel jest dziwny, trzeba umieć do niego "podejść"  w inny sposób. W jednej rzeczy jest lepszy od nauczyciela drugiej grupy (wydaje mi się tylko, że tylko ja tak uważam). Wytłumaczył nam więcej rzeczy , więc jesteśmy mądrzejsi od drugiej grupy :D

Timiko

Jeden komentarz do “Problem dziwnego informatyka

  1. Pamiętam jak dziewczyny w 4 klasie podstawówki uczyły się całą lekcję włączać i wyłączać komputer. W tym czasie chłopaki grali sobie w ELME (Elasto Mania) :P

    Ogólnie dość szybko nauczyłem się pisać bezwzrokowo co było dużym atutem. Odnośnie przepisywania to taka o metoda na zapamiętywanie. Im więcej zmysłów jest używanych przy nauce tym więcej się zapamięta co nie zmienia faktu, że ~10% rzeczy nauczonych w szkole przyda nam się w życiu. Szkoda, że na matematyce nie uczą wypełniać PIT’ów, a na polskim pisać pisma urzędowe i podania.

    Podstawówka – Office
    Gimnazjum – Office
    Średnia – Office
    Wyższa – na zwykłych kierunkach Office… i elementy programowania

    Ile można… Nie daj boże jeszcze przejść z MS Office na Open Office. W Excelu/Calcu całkiem inne nazwy funkcji. Moje lekcje ograniczały się do przepisania formuł ^^.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *