Pani K. – za co ją kochamy?

Ten wpis dedykuje pani K., pani od plastyki kochanej przez pokolenia, uwielbianej przez tabuny fanów. Poniżej przedstawię jej zalety.

Umiejętność prowadzenia lekcji
W momencie kiedy dzwoni dzwonek, pani K. opuszcza salę aby odnieść dziennik do pokoju nauczycielskiego. Po chwili jednak wraca i zaczyna się tak zwana lekcja. Pani mówi "dzień dobry" a pierwsze 2 ławki jej odpowiadają. Po 5 minutach jej narzekania, że klasa ją olewa i nie odpowiada jej pani K. zaczyna walić w biurko na co klasa ochoczo odkrzykuje "dzień dobry". Potem następuje potok uczniów oddających jej prace, których ona nie może nawet ocenić, bo od początku roku szkolnego nie może się dogadać z panią od niemieckiego, aby ta odnosiła dziennik do pokoju nauczycielskiego. Podsumowując te opóźnienia, lekcja jest już krótsza o minimum 10 minut.

Potem następuje przedstawienie dostępnych tematów prac, co trwa minimum 5 minut. Potem lekcja teoretycznie mogła by się już zacząć, ale pani Kozakiewicz, która jako nauczycielka jest oczywiście nieprzyzwyczajona do hałasu i reaguje wrzaskiem na każde słowo zamiast pozwolić nam pracować.

Pani K. i punkty karne
Na pochwałę zasługuje też jej niewątpliwa umiejętność posługiwania się przysłowiowym kijem i marchewką. Przecież zrozumiałe jest to że nauczyciel uczący w danej szkole od zaledwie paru lat może przeoczyć tak błahą sprawę jaką są stosowane powszechnie punkty karne pozwalające łatwo zdyscyplinować uczniów. No comment...

Ekspresywne wyrażanie własnej osobowości
Pod tym nieco skomplikowanym tytułem kryją się po prostu jej gesty rąk. Dziwie się, że jeszcze nikt nie oberwał w głowę podczas jej gestykulacje. Jakby to ująć poetycko jej gesty są dostojne jak wiatrak z ADHD.

To już wszystko. Jeśli nie zgadzacie się z moją oceną, to po prostu pojedzcie po mnie w komentarzach.

3 komentarze do “Pani K. – za co ją kochamy?

    • Sobak pisze:

      Dzięki :) Nie chodzi mi o jakieś sadystyczne wyżywanie się na nauczycielach, ale sposób prowadzenia lekcji przez tą Panią był żałosny…

  1. A to nadal można pozostawiać klasę bez opieki po dzwonku? U mnie coś takiego by nie przeszło. W gimnazjum i średniej na pewno nie ;)

    Swoją drogą nie wiem czy wymienianie kogoś z nazwiska nie jest przypadkiem niezgodne z prawem. Nie żebym straszył ale tak jakoś mi to po głowie to chodzi.

    Dobrze, że za moich czasów nie było „punktów karnych”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *