Z liczbą PI zabawy

O liczbie PI słyszał każdy. Większość zna też jej rozwinięcie do dwóch miejsc po przecinku czyli 3.14. Ilu z was jednak wie, że ilość cyfr po przecinku jest nieskończona, a liczba ta jest niewymierna (nie jest się to powtarzający ciąg znaków jak w liczbach okresowych).

Liczba PI ma także swój swoisty kult. Jej dzień jest obchodzony czternastego marca, który według amerykańskiego sposobu zapisu dat zapiszemy właśnie jako 3.14.

Naukowcy cały czas starają się uzyskać najdłuższe rozwinięcie liczby PI. W internecie pod jakże krótkim adresem http://3.141592653589793238462643383279502884197169399375105820974944592.com/index314.html możemy zobaczyć jej rozwinięcie do miliona miejsc po przecinku.

Przeprowadziłem badania na tej liczbie i uzyskałem co następuje:

  • wiele osób szuka swojej daty urodzin w liczbie PI. Ja nie znalazłem swojej w formacie DDMMYYYY, ale za to w formacie YYMMDD występuje ona już dwa razy :)
  • liczba 666 występuje tam 823 razy
  • liczba 13 natomiast już razy 9927
  • znalazłem tam swój PIN do karty SIM (kolega zresztą też)
  • zapis liczbowy mojego imienia (taki jaki możemy uzyskać na klawiaturze telefonu [622435]) wystąpił pospieszyłem się z napisaniem tego - nie wystąpił :P
  • zapis słowa EVIL w powyższy sposób wystąpił już 115 razy. (co we mnie wstąpiło z tym złem?)
  • zapis mojego nicka w ten sam sposób - 76225 - wystąpił okrągłe dziesięć razy

Postanowiłem też wypróbować funkcję pi(); dostępną w PHP jednak zwraca ona tylko 11 miejsc po przecinku. Swoją drogą szczerze mnie intryguje dlaczego nie 10 :P
Aktualizacja! Po krótkiej lekturze manuala PHP okazało się, że ilość znaków zwracanych przez tą funkcję ustala się w zmiennej "precision" w php.ini a wartość maksymalna dla niej wynosi 49.

Czy wy też znaleźliście coś ciekawego w tej liczbie, a dokładniej jej milionowym rozwinięciu? Jeśli tak - piszcie w komentarzach.

Refleksja na temat wszechobecnego szpiegowania

Nad napisaniem tego wpisu zastanawiałem się już dłuższy czas. Dzisiaj ostatecznie przekonał mnie apel Free Software Fundation o zaprzestanie używania Windowsa m. in. z powodu właśnie szpiegowania. Moim zdaniem szpiegowanie można podzielić na dwie kategorie.

I. Przez serwisy społecznościowe
Tutaj trzeba uznać jedną prawdę. Jedyne straszne, przerażające i jakże tajemnicze informacje, które zdobywają o nas portale społecznościowe, to te, które podamy im sami.

Po prostu dwa razy zastanówmy się zanim wstawimy kompromitujące zdjęcie, albo podamy numer telefonu.

II. Inne
Tutaj już nie mamy takiej możliwości zabezpieczania. Oczywiście - można stosować rozmaite programy, ale nie popadajmy w paranoję. Najczęściej wartość takich informacji jest znikoma... pod warunkiem, że przez komputer nie przepuszczamy super tajnych rzeczy. Narzekasz na zagrożenia związane z przeszukiwaniem dysku przez M$? Po prostu nie zostawiaj na nim numeru karty kredytowej.

Jeśli zaś chodzi o zbieranie informacji np przez Google, to bądźmy szczerzy, że ich wartość nie jest zbyt wielka (no chyba, że szukamy porno dziesięć razy dziennie). Słyszeliście kiedyś żeby ktoś kto pozyskał te informacje od Google np. szantażował kogoś?

Strony państwowe cz. 1 – mon.gov.pl

Tym wpisem rozpoczynam cykl poświęcony recenzjom stron rządowych. Na pierwszy ogień pójdzie witryna Ministerstwa Obrony Narodowej.

Wrażenie ogólne
Strona sprawia wrażenie estetycznie wykonanej i raczej przejrzystej. Po przewinięciu strony w dół, po lewej stronie ukazuje się kalendarz niewiadomego przeznaczenia. Widget słabo komponuje się z boxem w którym został umieszczony.

Kod strony
Na stronie znajduje się sporo skryptów JS opartych na frameworku JQuery w wersji 1.3.2 (aktualna to 1.4.3). Niestety przewijany pasek informacyjny na górze strony został oparty na oficjalnie nieistniejącym znaczniku <marquee>, mimo tego że został zadeklarowany doctype xHTML 1.0 Transitional.

Walidacja i dostępność

  • Walidacja HTML - 15 błędów, 11 ostrzeżeń. Zarzuty dotyczą głównie użycia nieistniejącego tagu marquee oraz używania w kodzie znaku & zamiast encji &amp;
  • Walidacja CSS - 10 błędów. Głównie użycie -moz-opacity, który oficjalnie nie istnieje jest jedynie interpretowany przez przeglądarki na silniku Gecko
  • Walidacja RSS - brak kanału RSS
  • Walidacja WAI - 6 błędów. Standard WAI definiuje pewne zasady, których należy używać w kodzie aby strona była dostępna dla osób niepełnosprawnych
  • Działanie bez JS - najbardziej widocznym efektem jest to, że pasek z informacjami przestaje się przewijać. Dość dziwne w związku z wspomnianym znacznikiem marquee - najwidoczniej to jakiś mix :D

Podsumowanie
Strona prezentuje się dobrze. Ma trochę niedociągnięć w kodzie jednak nie powodują one błędnego wyświetlania strony. Niepełnosprawni korzystający z czytników stron mogą mieć trochę problemów.

Testuję Twittera cz. 1

Wpis pisany na bieżąco (w trakcie testowania), tak więc z czasem można obserwować zmianę podejścia do niektórych spraw.

Krok I - rejestracja

15:18 - otworzyłem stronę rejestracji. Prezentuje się bardzo przyjemnie. Zastosowanie technologii AJAX pozwala w locie sprawdzać poprawność pól formularzy. Nie podoba mi się jedynie  zapis "Your full name will appear on your public profile". Widać, że Twitter przewidział to, że ludzie nie będą tam wpisywać swojego imienia i nazwiska (chociaż tak kazała podpowiedź do tego pola) bo obecność tylko jednego wyrazu nie zrobiła na mechanizmie sprawdzającym żadnego wrażenia.

15:23 - Rejestracja zakończona powodzeniem. Przed tym musiałem jedynie odznaczyć pola wyrażające zgodę na informowanie mnie o nowościach przez email, oraz możliwości znalezienia mnie przez rzeczony adres (faktyczna rejestracja zajęła około 2 minut, reszta to czas na pisanie).

Krok II - ogólne zapoznanie

Po rejestracji jestem od razu zalogowany, a moim oczom ukazuje się okienko z tutorialem (po angielsku). Drugi krok owego przewodnika to możliwość zaimportowania znajomych z takich aplikacji jak GMail, Yahoo czy AOL. Po pominięciu jeszcze jednego kroku samouczka zostaję przeniesiony do panelu zarządzania kontem. Moim oczom ukazuje się również przypomnienie o konieczności weryfikacji konta przez maila (czekałem na to :P).

I tutaj zaczynają się schody... Wprawdzie mail aktywacyjny przyszedł bez problemu, ale po kliknięciu w podany link konto nadal wymaga aktywacji. Postanawiam więc wylogować się i zalogować ponownie.

Kiedy znajduje się na stronie głównej zastanawiam się gdzie do ku*** nędzy jest logowanie. Po minucie dostrzegam malutki napis "Have an account? Sign in". Jego dostrzeżenie nie jest łatwe ponieważ uwagę rozprasza ogromny napis "Sign on!".

Po przelogowaniu konto jest już aktywne.

Krok III - pierwszy wpis

A w zasadzie "tweet" jak to zwykło się mawiać. Czas dodać pierwszy wpis. Ale zaraz! Zmienię najpierw język w jakim wyświetlana jest strona. Ale co to? Nie ma polskiego. Wprawdzie posługiwanie się językiem angielskim nie sprawia mi większej trudności, ale administracja tak popularnego serwisu mogła by zadbać o więcej niż sześć wersji językowych. Zwłaszcza, interface nie jest zbyt rozbudowany (moim zdaniem dobrze).

Czas kończyć narzekanie i przejść do konkretów. Ponieważ dużo czasu upłynęło mi na zrzędzeniu i testowaniu kilku rzeczy.

W tym momencie wynikła przerwa nie z mojej winy. Kontynuacja testów od godziny 16:33

No dobra, napiszę wreszcie pierwszego tweeta.

16:34 - hurra. Wiadomość poszła w świat. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Czy w treści wiadomości nie działa znak enter? A może jest jakiś super tajny kod do przełamywania linii, którego ja nie znam?

Krok IV - śledzenie (follow)

Postanowiłem się na własnej skórze przekonać co oznacza ta funkcja. Dlatego też zostałem pięciomilionowym sześćsettysięcznym subskrystentem Barracka Obamy :P.  Jednak po kliknięciu przycisku "Follow" mój profil dalej informuje, że aktualnie nie śledzę nikogo.

Znaczenie funkcji pozostaje nieznane.

Koniec części pierwszej. Ciąg dalszy nastąpi...

Strona na nowej domenie otwarta!!

Dzisiaj tj. 10.10.2010 o godzinie 10:10 (sekund nie sprawdzałem) odbyła się premiera wersji 2.6 mojej strony.

Nie obyło się oczywiście bez opóźnień, które jak na ironię wyniosły 10 dni :P (serio). Opóźnienie jest duże, ale moim zdaniem było warto czekać. Ta wersja wprowadza zdecydowanie więcej zmian istotnych dla użytkownika niż poprzednie. Pełny changelog zmian dla tej wersji znajduje się tutaj.

PRZEJDŹ NA STRONĘ

Zmiany techniczne na blogu

Dokonałem kilku zmian technicznych na blogu. Więc tak:

  • Pokasowałem zbędne pliki z theme'a
  • Pozabezpieczałem katalogi szablonu przed swobodnym podglądem
  • Wykasowałem nieaktywnego użytkownika
  • Zaktualizowałem theme do najnowszej wersji
  • Ustawiłem ładne linki dla postów

Strona na domenie PL i nowym hostingu – pierwsze wrażenia

W dniu wczorajszym około godziny osiemnastej strona zyskała nowy hosting oraz domenę .PL, a wszystko to za 0 zł :P. Ale o tym już za chwilę.

O wejściu firmy hostingowej 1&1 do Polski było głośno już od jakiegoś czasu. 1&1 jest jedną z największych firm hostingowych - według swojej strony mają już 9 milionów klientów na całym świecie. Dlatego też firma w ramach promocji udostępniła w Polsce "Pakiet na Dzień Dobry". Jest to bardzo dobry pakiet hostingowy + domena za darmo. Wydaje się niemożliwe? Wiem, ale gwarantuje że w umowie nie ma żadnych "kruczków" - umowa po dwóch latach jest rozwiązywana automatycznie i nieodpłatnie.

Wypełniłem dane wymagane do rejestracji. I w tym momencie zaczęły się kłopoty :P. Po upływie dwudziestu minut nadal nie dostałem maila. Zadzwoniłem na infolinię i odbyłem miłą i konkretną rozmowę z konsultantem. Bez problemu dogadałem się że wyśle mi maila ręcznie.

Faktycznie, mail wylądował w skrzynce odbiorczej po kilku minutach. Mogłem zacząć konfigurowanie strony. Musiałem odczekać około godziny na aktywacje domeny, co nie jest żadnym opóźnieniem ponieważ dodanie nowych rekordów w serwerach DNS zawsze trwa.

Na razie przeniosłem tylko bloga, premiera strony planowana jest na pierwszego października. Po dwudniowej egzystencji na nowym hostingu oceniam firmę 1&1 jako solidną, konkretną i mającą profesjonalne podejście do klienta.